O tyle o ile udało mi się skłamać,że w Zakopanem zostałyśmy na prośbę Anki tak teraz musiałam powiedzieć mamie całą prawdę jeśli w ogóle chciałam widzieć cień szansy mojej wycieczki do Czech.Opisałam jej wszystko co zaszło na poprzednich konkursach w Polsce,po czym widziałam jej zmieszaną minę.Nie miałam pojęcia co o tym wszystkim myśli ale ta tylko mnie uścisnęła i powiedziała,że jestem pełnoletnia,to moja decyzja i dokładnie obejrzała bilety stwierdzając,
że raczej nic złego mi nie grozi.Co to za matka? No powiedzcie mi która matka słysząc,że dziecko chce lecieć do sąsiedniego kraju aby spotkać chłopaka(na dodatek obcokrajowca) z którym rozmawiało się wcześniej dwa razy zgadza się? Chyba tylko moja. Szczerze to myślałam,że mi zabroni - spytałam dla świętego spokoju,żeby sumienie mnie nie gryzło.W drodze do pokoju zatrzymałam się.
O co mi do cholery chodzi? Czemu się smucę? On jest w jakimś stopniu dla mnie ważny i robi tak dużo,żeby podtrzymywać naszą znajomość.Automatycznie zezłościłam się na moją obojętność
i postanowiłam sobie,że pojadę na te zawody i zobaczę się z brunetem który spędza mi sen z powiek,w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
~*~
Dla sportowców jeżdżących po całym świecie to może być śmieszne,ale dla mnie podróż była niezwykle ciężka. Nie chodzi o czas jej trwania,bo samolotem był to oczywiście nie duży odcinek czasu,ale ja po prostu nie przywykłam do tego.W moim nudnym jak dotąd życiu wyjazdy na zawody Pucharu Świata były jedynymi które mnie cieszyły.Jakby nie było to też były zawody,ale jechałam tam w innym charakterze.No właśnie,jako kto?Wiedziałam jedno - nie jestem mu do końca obojętna i ta myśl sprawiała,że uśmiech mnie nie opuszczał.Byłam już kiedyś w Czechach,właśnie na lotach w Harrachovie,ale byłam wtedy smarkulą.Nawet nie pamiętam kiedy to było.2001?2002? W sumie to nie ważne,ale dziwiło mnie,że niektóre miejsca tak dokładnie pamiętałam.Zameldowałam się w hotelu,wykonałam parę podstawowych czynności po czym przebrałam się w schludne ubrania.Zerknęłam na zegarek.Miałam sporo czasu do kwalifikacji,więc mogłam pozwolić sobie na chwilę odpoczynku.Opadłam bezsilnie na łóżko starając sobie poukładać wszystko w głowie.Jak mam się zachować gdy go zobaczę? Nie wiedziałam jak reagować i czy ukrywać moje emocje.On był kimś z poza mojej skali.Dopuszczając takie myśli mimowolnie wywołałam kilka łez które spłynęły mi po policzku.Starałam się więcej nie płakać i na pocieszenie pomyślałam jedynie,że nie jestem mu obojętna.Podeszłam do lustra aby zobaczyć czy rozmazałam przygotowany przeze mnie wcześniej makijaż."Nie jesteś mu obojętna,to on o Ciebie zabiega" powiedziałam na głos wciąż patrząc na swoje odbicie w zwierciadle.
~*~
Peter co prawda nie musiał się kwalifikować,dla zawodników pierwszej dziesiątki PŚ quali były dodatkowym skokiem treningowym.Muszę przyznać,że loty na skoczniach mamucich są bardzo efektywne,zwłaszcza gdy zawodnicy lądują za dwusetnym metrem,a można było zobaczyć parę takich skoków,takie odległości osiągnęli między innymi Rune Velta,Maciek Kot czy przyjaciel Petera i zwycięzca dzisiejszych kwalifikacji - Jaka Hvala.Seria kwalifikacyjna trwała plus minus godzinę ale ten czas minął mi niezwykle szybko.Dalej zapatrzona w stronę skoczni poczułam wibrację.Wyciągnęłam telefon z kieszeni i zobaczyłam wiadomość SMS.Była od nikogo innego jak od Petera który kazał nie ruszać mi się z mojego miejsca.Posłusznie wysłuchałam jego prośby,a może wręcz rozkazu i długo nie czekając zobaczyłam Słoweńca zmierzającego w moim kierunku.Po drodze zaczepiła go grupa fanów którym oczywiście nie odmówił autografów i wspólnego zdjęcia po czym zmierzał prosto w moją stronę.Mimowolnie uśmiechnęłam się szeroko.Nie chciałam kryć mojej radości no bo właściwie po co.Udawanie niedostępnej mogę zostawić trzynastolatkom,przyleciałam do innego kraju aby go zobaczyć to logiczne,że cieszę się na jego widok.Peter przytulił mnie do siebie bardzo mocno na przywitanie.Nie protestowałam.Wtuliłam się w niego tak jak wtedy gdy żegnał mnie w Zakopanem.Pachniał tak samo cudownie jak podczas naszego poprzedniego spotkania co uczyniło ten moment jeszcze piękniejszym.
Wymieniliśmy kilka zdań na temat mojej podróży i o kwalifikacjach.Nieoczekiwanie brunet wyciągnął w moją stronę rękę.
- Idziemy? - uśmiechnął się łobuzersko.
- Gdzie? - zapytałam nieśmiało podając mu moją dłoń.
- Zobaczysz - jedyne jego słowo po czym zacisnął swoją dłoń na mojej i zaczął prowadzić mnie w stronę wyjścia z obiektu.
Szliśmy za rękę...Właściwie to nic nie znaczyło,bo przecież prowadził mnie tylko w jakieś miejsce,ale nie miało to dla mnie większego znaczenia w danej chwili.Peter wyprowadził mnie przed skocznię,zmierzaliśmy w stronę samochodu przy którym stał już triumfator dzisiejszych kwalifikacji.
- Cześć Viki! - rzucił Jaka uśmiechając się do mnie,jednocześnie błyskawicznie znalazł się przy mnie i delikatnie mnie objął.Bardzo chętnie odwzajemniłam uścisk,jedynym moim obecnym zmartwieniem był fakt,że przytulając Hvale musiałam puścić rękę mojego ulubionego Słoweńca.
W tym czasie Peter już zajął się pakowaniem miliona torb które chłopcy musieli wozić ze sobą.Równocześnie Jaka otworzył mi drzwi i wsiedliśmy razem,czekając na naszego kierowcę który wyłonił się zza bagażnika po kilkunastu sekundach.Podczas podróży Prevc nie wiele się odzywał.Na początku mnie to martwiło ale Jaka jest przezabawny i dotrzymywał mi świetnie towarzystwa.Peter co jakiś czas wtrącał się do rozmowy ale to młodszy Słoweniec sprawiał,że unikaliśmy niezręcznej ciszy.Okazało się,że dojechaliśmy pod hotel w którym zatrzymywali się Słoweńcy na czas konkursów.Odetchnęłam z ulgą.Mimo wszystko byłam zmęczona podróżą i nie uśmiechały mi się dziś żadne tajemnicze miejsca,naprawdę.Chłopcy puścili mnie przodem,po czym Peter zatrzymał mnie na korytarzu.
-Na pewno jesteś zmęczona po podróży.Nie chciałem Cię nigdzie wozić tym bardziej...przyznam bez bicia,średnio znam Czechy. - w tym momencie uśmiechnął się delikatnie. - więc dziś zostajemy tu,z chłopakami,ale na jutro zbieramy siły i wybierzemy się gdzieś po konkursie,tak? - ponownie się uśmiechnął i skończył monolog czekając aż ja coś powiem.
-Tak,tu jest dobrze,w porządku - jedyne słowa które z siebie wydusiłam.Do cholery jasnej,naucz się z nim rozmawiać.Przy każdym jestem taka wygadana a w tej sytuacji wydusiłam z siebie kilka słow bez polotu.Nie zdążyłam nawet porządnie wściec się na siebie,bo poczułam,że Słoweniec przyciągnął mnie do siebie tak jak zrobił to jakiś czas temu pod skocznią,z tą różnicą,że teraz delikatnie pocałował mnie w czoło.Rozpłynęłam się.Pocałunki w czoło to według mnie najsłodsza rzecz na świecie,są takie niewinne i delikatne a za razem wyrażają tak wiele...Resztę wieczoru spędziliśmy na świętowaniu zwycięstwa Jaki i opowiadaniu jakichś głupich historii.Świetnie bawiłam się ze Słoweńcami którzy bardzo ciepło przyjęli mnie do swojego grona.Po paru godzinach spędzonych w ich towarzystwie oczy zaczęły mi się mimowolnie zamykać.Nie można zapomnieć,że rano byłam jeszcze w Polsce,a za mną dzień pełen wrażeń.Momentalnie wychwycił to Peter który od razu zaproponował mi podwiezienie do mojego hotelu na co momentalnie się zgodziłam.
Jechaliśmy w ciszy,ale nie była ona niezręczna w ten sposób jak byłaby ta gdy jechaliśmy z Hvalą. Po prostu oparłam się o drzwi i przymykałam oczy,a Peter skupił się na jeździe.Momentami zerkałam na niego i zastanawiałam się jak to możliwe,że ufam mu już na tyle,że to tak naprawdę nasze trzecie spotkanie a ja pokonuje dla niego taki dystans i decyduje się na tak wiele.Z drugiej strony zastanawiałam się o czym on myśli.Nasze spojrzenia spotkały się po czym oboje uśmiechnęliśmy się.Po prostu nie potrzebowaliśmy slow.Było dobrze tak jak było. Słoweniec odprowadził mnie pod same drzwi.Byłam mu wdzięczna,bo mimo tych kilometrów które dzieliły mnie od domu czułam się bezpieczna.Peter jedynie przytulił mnie w swoim stylu,obejmując mnie delikatnie za kark i przyciągając do siebie do czego można powiedzieć,że byłam już przyzwyczajona i wtapiałam się w jego klatkę piersiową czując się przy tym spełniona.Gdy Prevc już odszedł ja weszłam do pokoju.Zamykając za sobą drzwi przylgnęłam do ściany i szeroko się uśmiechnęłam."Nie jesteś mu obojętna" kolejny raz dzisiaj powtórzyłam sobie na głos te piękne słowa.
No i jest numer 7! Mam nadzieję,że nie zanudziłam Was,ja sama nie wiem,jak to piszę to wydaje mi się w miarę,a jak czytam żeby zrobić korektę to od razu traci na wartości..Dlatego tak zależy mi na Waszych najszczerszych opiniach CZYTAM = KOMENTUJĘ!
Dodatkowo powiem Wam,że jestem rozdarta,nie wiem czy mam się cieszyć sukcesami Kamila czy smucić z powodu utracenia kamizelki lidera przez Petera XD
Trzymajcie się ciepło : *
WoW no naprawdę nie wiem co powiedzieć :)
OdpowiedzUsuńPeter taki uroczy awww :3 Jaka taki
zabawny awww ;3
Gdybym była z cukru dawno bym się rozpłyneła ^^
Pozdrawiam ;*
Świetny... jak każdy w twoim wykonaniu:-)
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się ten rozdział :)
OdpowiedzUsuńCiekawe, jak to będzie dalej pomiędzy nimi...:)
Czekam na kolejny, pozdrawiam :*
Świetny rozdział, czekam na następne. :)
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział, czekam z niecierpliwością na następne <3
OdpowiedzUsuńPokazałaś największe zalety Prevca i to mi się najbardziej podobało. Opiekuńczy, czuły aww *_*
OdpowiedzUsuńPeter jest bardzo opiekuńczy i czuły. Taki ideał *_* bardzo mi się tutaj podoba :)
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że coś z tego będzie ^^
Ja chce już kooolejny ! Przeczytałam wszystkie rozdziały i co teraz ? To jest takie kochane ! Peter jbcisdcubsdicsbciuscbsucbs <33333333 Nie mogę doczekać się następnej części ! ♥
OdpowiedzUsuńO matko. Przeczytałam wszystkie rozdziały i co teraz? Ja chce kolejny! Boże twój blog jest genialny. Peter jest taki kochany. ♥ Awwww... <333
OdpowiedzUsuńA Jaka taki zabawny i wql hdcgiuvgbsdu *_*
Czekam na kolejny. Matko umieram z niecierpliwości. ^^
Wenki życzę.
Pozdrawiam. ;*
Świetne opowiadanie! Z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam <3
wow! świetne, czekam na więcej. Bardzo wciągające opowiadanie, oby jak najwięcej takich! ;*
OdpowiedzUsuńSuper! Bardzo ciekawa historia ;) juz nie mogę doczekać sie nn !
OdpowiedzUsuńFajne opowiadanie :) nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :D
OdpowiedzUsuńŚwietne ;-) czekam na kolejny rozdział ;) nie wiem dlaczego Wiki jest taka nieśmiała.... :-/ A Petrer aww :-*:-*:-*:-*
OdpowiedzUsuńranyyyyyyy chcę więcej !
OdpowiedzUsuńno to opowiadanie jest wspaniałe - jak już Ci mówiłam ;)
Z niecierpliwością czekam na kolejny !
♥
@MalikMyLovee
Ojeeeej :) tu @_directly_ :) jakie cudo tu piszesz! Peter jest taki idealny! Twój styl pisania jest super, ale wiadomo - drobne błędy zawsze się znajda :P to co więcej? Pisz i weny! Jak na razie jest świetnie :)
OdpowiedzUsuńPiękne nie wiem co powiedzieć:) Czekam na kolejny;)
OdpowiedzUsuńNie zanudziłaś, tu nie ma nawet takiej opcji ;) Opowiadanie świetne, mam nadzieję, że uda mi się nadrobić więcej niż dwa rozdziały wstecz^
OdpowiedzUsuńPeter to taki kochany chłopak... czuły, opiekuńczy, dba o wszystko... normalnie mężczyzna idealny. Gdyby jeszcze taki istniał w rzeczywistości, to już w ogóle byłoby genialnie.
Jestem ciekawa, jak sytuacja się rozwinie.
Czekam na kolejny rozdział, pozdrawiam ;*
Dopiero teraz trafiłam na twojego bloga, ale jak to mówią lepiej późno niż wcale ;)
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się twoje opowiadanie. Peter jest tu taki sympatyczny i kochany. Kibicuję Wiki i jemu.
Czekam na następny rozdział i życzę weny @lullaby720 :)
Też jestem rozdarta! I na dodatek już sama nie wiem czy lubię bardziej Prevca czy Hayboecka ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! Mam nadzieję, że pocałunki w czoło to tylko początek :)
Bardzo fajny rozdzial ^^
OdpowiedzUsuńuwielbiam to, kurde mogłabym czytać po kilka rozdziałów codziennie gdyby się tak dało xd to jest super <3
OdpowiedzUsuńEw to jest genialne a ja jestem rozdarta z jednej strony chce czytac dalej ale spac mi sie chce i nie bd miala co jutro czytac ew..hahah super to jest choc dziwi mnie taki czuly peter nie umiem go sobie takiego wyobrazic ok . Hahah xx
OdpowiedzUsuńSuper kiedy prevc ją pocałuje w usta nie mogę się doczekać
OdpowiedzUsuń